PLASTIK – WRÓG NUMER JEDEN CZY CICHY SPRZYMIERZENIEC?

PLASTIK- WRÓG NUMER JEDEN CZY CICHY SPRZYMIERZENIEC? W latach 50 świat zachwycił się plastikiem na masową skalę. Znalazł szerokie zastosowanie w niemalże każdej dziedzinie życia i dziś trudno wyobrazić sobie codzienne funkcjonowanie bez niego. Po 70 latach od wybuchu rewolucji plastikowej, mało kto wciąż podchodzi tak entuzjastycznie do tego tworzywa. Droga od miłości do nienawiści

PLASTIK- WRÓG NUMER JEDEN CZY CICHY SPRZYMIERZENIEC?

W latach 50 świat zachwycił się plastikiem na masową skalę. Znalazł szerokie zastosowanie w niemalże każdej dziedzinie życia i dziś trudno wyobrazić sobie codzienne funkcjonowanie bez niego. Po 70 latach od wybuchu rewolucji plastikowej, mało kto wciąż podchodzi tak entuzjastycznie do tego tworzywa. Droga od miłości do nienawiści zajęła kilka dekad, ale czy świat słusznie znienawidził swojego ulubieńca? Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, prawda o plastiku leży gdzieś pośrodku.

Plastik nadał rozpędu rozwojowi ludzkości i nic nie wskazuje na to, byśmy mieli z niego rezygnować. Pomimo wprowadzanych ograniczeń, produkcja i zużycie tworzyw sztucznych stale rośnie także dlatego, że jego wykorzystanie oszczędza zasoby, których potrzebowalibyśmy aż czterokrotnie więcej zastępując go innymi materiałami. Warto więc na problem spojrzeć z innej strony i zamiast walczyć z wiatrakami, spróbować wykorzystywać to niezwykłe tworzywo w sposób bardziej odpowiedzialny i zrównoważony.

MIT PIERWSZY: PAKOWANIE ŻYWNOŚCI W PLASTIK JEST NIEEKOLOGICZNE

Jak podaje Polski Związek Przetwórców Tworzyw Sztucznych w raporcie „Wpływ tworzyw sztucznych na środowisko”, konsumenci w Unii Europejskiej marnują 16 proc. produkowanej żywności. Natomiast zdaniem WHO, w regionach słabiej rozwiniętych straty te sięgają nawet 50 proc. Tam masowym problemem jest także spożywanie zepsutej żywności – każdego roku z powodu zatrucia pokarmowego umiera  około 350 tys. osób!

Dzięki opakowaniom z tworzyw sztucznych ten problem dałoby się zminimalizować , a straty żywności ograniczyć nawet do 3 proc. W dodatku, jak autorzy raportu powtarzają za Denkstatt, czyli firmą, która zajmuje się szacowaniem ukrytych kosztów niezrównoważonego wykorzystania zasobów naturalnych, produkcja opakowania dla żywności o wadze 1 kg powoduje emisję 70 g CO2; tymczasem produkcja żywności o tej samej wadze aż 350 g CO2. W sytuacji zagrożenia powiększenia strat żywności, likwidacja opakowania nie byłaby optymalnym rozwiązaniem problemów środowiskowych.

Nie oznacza to oczywiście, że tworzywa sztuczne są panaceum na całe zło świata, w tym problem głodu. Jednak sprowadzenie jego roli do głównego czynnika zanieczyszczenia planety jest sporym nadużyciem. Na problem należy spojrzeć globalnie – opakowania plastikowe znacznie wydłużają termin przydatności jedzenia do spożycia, co de facto obniża emisję CO2. Problemem natomiast pozostaje sposób, w jaki obchodzimy się z opakowaniem po zjedzeniu jego zawartości.

MIT DRUGI: PLASTIK BARDZIEJ OBCIĄŻA ŚRODOWISKO NIŻ SZKŁO CZY PAPIER

Rzeczywiście, plastik rozkłada się dłużej niż papier i mniej efektywnie poddaje się recyklingowi niż szkło. Rzadko jednak wspomina się o innych czynnikach, które w przypadku tych pozornie bardziej przyjaznych środowisku materiałów, powodują większe obciążenie dla środowiska niż plastik. Przetwarzanie szkła wymaga znacznie wyższej temperatury niż przetwarzanie plastiku, co wiąże się z wyższą emisją CO2. W dodatku szkło ma większą wagę, co powoduje większe zużycie paliwa podczas transportu żywności w szklanych opakowaniach. Natomiast papier już w samej fazie produkcji znacznie bardziej obciąża środowisko niż plastik w całym cyklu życia. Produkcja papieru wiąże się z wycinką lasów, w dodatku wymaga zużycia znacznie większej ilości wody i energii.

Warto również wiedzieć, że nie każdy papier nadaje się do recyklingu. Przykładowo, biorąc kawę w kubku papierowym, tylko z pozoru nie szkodzimy środowisku. W rzeczywistości taki papier powleczony jest warstwą polietylenu zapewniającą materiałowi wodoodporność lub jego dwie warstwy są spojone żywicą polimerową. Problem w tym, że takiego odpadu nie da się poddać recyklingowi z innymi odpadami z papieru i wymaga on specjalistycznych urządzeń do recyklingu, najczęściej niedostępnych.

MIT TRZECI: ZAŚMIECANIA OCEANÓW PLASTIKIEM NIE DA SIĘ JUŻ ZAHAMOWAĆ

Jak dowiedli niemieccy naukowcy z Centrum Helmholtza ds. Badań Środowiskowych (UFZ) w Lipsku, 90 proc. plastiku w morzach i oceanach wpływającego z systemów rzecznych pochodzi tylko z dziesięciu rzek: ośmiu w Azji i dwóch w Afryce. Zanieczyszczenie oceanów jest więc efektem złego gospodarowania odpadami (lub jego braku) przez poszczególne kraje. Wystarczy przejść się plażą tuż po sztormie, żeby zobaczyć jakie „dary” ma dla nas Posejdon.

Mikroplastik, czyli drobinki plastiku szkodliwe dla wodnego ekosystemu dostające się do mórz i oceanów, pochodzi głównie z tekstyliów syntetycznych (35 proc.), opon samochodowych (28 proc.) i kurzu miejskiego (24 proc.) – wynika z danych zebranych przez International Union for Conservation of Nature. Natomiast granulki pochodzące z przemysłu tworzyw sztucznych to zaledwie mniej niż 1 proc. Wobec tego, aby ograniczyć przenikanie mikrodrobin, powinniśmy skierować wysiłki w odpowiednią stronę.

MIT CZWARTY: SPALANIE PLASTIKU SZKODZI ŚRODOWISKU

Co z plastikowymi odpadami, które nie nadają się do recyklingu? Dziś plastik palony w specjalnych spalarniach nie stanowi zagrożenia dla naszego zdrowia bądź środowiska. W Szwecji odpady wykorzystuje się do produkcji energii, a żużel po zutylizowanych w spalarniach śmieciach używany jest do budowy dróg. Nowoczesne zakłady nie emitują do atmosfery szkodliwych substancji. Dioksyny, ulatniające się ze spalanych tworzyw sztucznych, wiązane są w filtrach z technologią aktywnego węgla. Udało się wyeliminować również nieprzyjemny zapach, dzięki czemu w Szwecji zakłady spalania odpadów mieszczą się nawet w centrach miast, co umożliwia obniżenie kosztu wywozu śmieci. W Polsce niestety wciąż trudno przełamać opór społeczny przed spalarniami. Obecnie mamy w kraju tylko dziewięć takich zakładów, a wysokokaloryczne odpady, z których moglibyśmy produkować energię, wywożone są za granicę, mimo że tworzywa sztuczne mają większą kaloryczność niż wciąż powszechnie używany w Polsce węgiel.

W Polsce dodatkowym problemem są zarówno brak wiedzy i świadomości konsumentów, jak i niewystarczająca segregacja odpadów w sortowniach.

MIT PIĄTY: SEGREGOWANIE PLASTIKU NIE MA SENSU

My, jako mieszkańcy Unii Europejskiej, zrobiliśmy już bardzo dużo na rzecz lepszego wykorzystania plastiku. I już planujemy kolejne kroki. Unijna „Strategia dla tworzyw sztucznych w kontekście gospodarki o obiegu zamkniętym” wymaga, by do 2030 roku wszystkie opakowania z tworzyw sztucznych były przydatne do recyklingu. Koncepcja projektowania dla recyklingu zakłada usunięcie z procesu produkcji wszelkich materiałów niebezpiecznych i nie nadających się do recyklingu. Dąży się również do stosowania jednorodnych, łatwych do odzyskania materiałów w celu ułatwienia recyklingu odpadów i ograniczenia ilości odpadów nieprzydatnych do tego procesu.

Obecnie w krajach należących do UE w procesie recyklingu odzyskuje się 62 proc. butelek PET. W wielu krajach europejskich obowiązuje kaucja za butelki PET, dzięki temu wzrost odzysku sięga średnio ponad 90 proc., a w Niemczech nawet 98 proc. W połowie 2022 roku system kaucyjny za butelki PET zostanie uruchomiony również w naszym kraju, więc wkrótce i u nas będziemy mogli obserwować jak to działa w praktyce.

Sporo zostało już zrobione, jednak przed nami jeszcze długa droga, głównie związana z edukacją społeczeństwa. Stąd tak ważne jest znakowanie opakowań, aby konsument wiedział, w którym worku umieścić zużyte opakowanie.

 

Plastik może być zarówno naszym wrogiem, jak i sprzymierzeńcem. Wszystko zależy od tego w jaki sposób podejdą do tego rządy poszczególnych Państw oraz my, jako ludzie. Każdy indywidualnie.